Categories
Podcasty Uncategorized

Jak działa nasza psychika w czasie pandemii?

Nie można przejść obojętnym wobec tego co dzieje się w czasie pandemii także w kwestii zdrowia psychicznego, naszej psychiki, emocji, tego co czujemy, co się z nami dzieje, a może właśnie szczególnie nie można? Jest nam teraz trudno w wielu aspektach naszego życia, ale może warto pomyśleć o tym jako o niepowtarzalnej lekcji dla siebie z zaglądania do siebie i czerpania z własnych zasobów?

By pokazać, że wszystko co się teraz dzieje na świecie ma sens, najgłębszy w odniesieniu do nas samych, powstał ten podcast, w dniu 17 marca 2020 roku.

W naszym kraju nie został jeszcze ogłoszony stan wyjątkowy, ale potraktujmy ten czas jako stan wyjątkowy dla naszej psychiki. Zajmijmy się nią.

W sytuacji kryzysowej, w dobie koronakryzysu każdy dzień to wiedza, z której należy czerpać jak najwięcej danych dla siebie. W odniesieniu do psychiki – gromadzić wiedzę na swój temat, poszerzać perspektywę i pogłębiać samoświadomość. Brzmi luksusowo? Być może, ale to zwiększa nasze szanse na lepsze funkcjonowanie, w sytuacjach ekstremalnych na przetrwanie.

Pandemia dzieje się po coś. Jest to niepowtarzalna szansa na to, aby na żywym organizmie, na żywej, niemal otwartej naszej psychice ZOBACZYĆ, ROZPOZNAĆ, NAZWAĆ, PRZYJĄĆ, ZROZUMIEĆ, ZAAKCEPTOWAĆ, ZADZIAŁAĆ, ZMIENIĆ, ZAAKCEPTOWAĆ NOWE, PRZETRWAĆ I BYĆ.

Z podcastu dowiecie się:

  • Co czujemy w czasie pandemii?
  • Jakie przestrzenie psychiczne mogą się uruchamiać?
  • Czym jest cykl zmiany w psychice w obliczu nowego – czyli co się etapami z nami dzieje?
  • Jak sobie radzić z tym, co się z nami psychicznie teraz dzieje?
Categories
Podcasty

SMUTEK-dlaczego nie potrafimy go przeżyć?

Smutek jest bolesny, więc staramy się go unikać. Odreagowując smutek, wyzwalamy energię związaną z cierpieniem. Trzeba umieć rozróżnić cierpienie konstruktywne czyli smutek i cierpienie niekonstruktywne krzywdę. Osoby z syndromem DDA/DDD nie potrafią w konstruktywny sposób przeżyć smutku, ponieważ nasz dziecięcy smutek nie był przyjmowany i kojony przez rodziców.

Aby nie dopuścić do ciągłej manifestacji  w nas poczucia krzywdy, czyli niekonstruktywnego smutku, dopuśćmy go do siebie, zróbmy na niego przestrzeń, przeżyjmy go, bo on da nam ulgę.

Z podcastu dowiecie się:

  • Czym jest smutek?
  • Czym smutek nie jest?
  • Dlaczego błędnie rozumiemy smutek?
  • O smutku i rozpaczy – cierpieniu konstruktywnym i niekonstruktywnym.
  • Czym objawia się nieprzepracowana krzywdy?
  • Co jest potrzebne do przeżycia smutku?
  • Dlaczego nie potrafimy konstruktywnie przeżyć smutku?
  • Co to znaczy przepracować doświadczenie?
  • Jakie są fazy przepracowania?
Categories
Podcasty

LĘK – dlaczego odrealnia nam rzeczywistość?

Lęk jest oczekiwaniem zagrożenia o mglistym i nieznanym charakterze. To jedna z podstawowych emocji, o której trzeba wiedzieć, że poza tym, że jest potrzebna, to jest podstępna. Z jednej strony pomaga i ostrzega nas przed zagrożeniem, z którego się wycofujemy. Z drugiej, nieumiejętnie przeżyta, zalewa nas, odrealnia postrzeganie rzeczywistości i w efekcie przejmuje nad nami kontrolę. Lęk należy zamienić na strach, wtedy jest mniej ‘straszny’.

Lęk jest „straszny” ponieważ jest irracjonalny, dotyczy czegoś nierzeczywistego, czegoś czego nie możemy dotknąć ani zobaczyć. Strach jest mniej „straszny”, ponieważ jest  racjonalny, dotyczy czegoś konkretnego i namacalnego, względem czego wiem co mogę zrobić, podjąć działanie.

Działaniem względem lęku będzie jego przyjęcie, akceptacja i ukojenie. Trzeba zajmować się lękiem, uznać, że jest i jest częścią nas. Lęk nie znika. On się w nas gromadzi, odkłada i kiedy jest go za dużo – powoduje poważne problemy dla naszego zdrowia psychicznego. Warto poszerzać samoświadomość i monitorować co się ze mną dzieje w czterech obszarach – myśli,  emocji, zachowań i ciała.

Osoby z syndromem DDA / DDD mogły doświadczyć w swoim dzieciństwie niekonstruktywnego przeżywania lęku – czyli sytuacji, w której rodzice wyśmiali, zanegowali, odrzucili lub spotęgowali nasz lęk. Nie potraktowali nas i naszych emocji poważnie, z należytą uważnością.

W psychoterapii, z pomocą psychoterapeuty – mamy drugą szansę przeżyć nasz lęk, konstruktywnie, poczuć ulgę, zracjonalizować i zamienić na strach, który minie…

Z podcastu dowiesz się:

  • Czym jest lęk i jaki on jest?
  • Czym jest lęk uogólniony i lęk odszczepiony?
  • W jaki sposób działa lęk?
  • Jak radzić sobie z lękiem?
  • W jaki sposób psychoterapia pomaga zając się lękiem?
  • Jak wygląda proces przepracowania lęku?
  • Czym jest PROFIL LĘKU?
  • Jakie są nasze reakcje na lęk?
  • Jakie są skutki odczuwania permanentnego lęku?
  • Kto ma wpływ na nasz sposób odczuwania lęku?
  • Jak powinniśmy postępować w obliczu lęku dziecka jako osoby dorosłe?
  • Jak możemy pomóc bliskiej osobie, która odczuwa lęk?
Categories
Podcasty

Dlaczego nie rozumiem tego co czuję?

Dlaczego tak trudno nam odgadnąć ‘Z czym jestem?’Dlaczego wyrażamy swoje emocje za pomocą”emotek” lub fotek w mediach społecznościowych? Nie zagłuszajmy i nie odkładajmy naszych emocji. Nie-czucie nie jest dobre dla naszego zdrowia psychicznego. Lęk, smutek, złość, wstyd i radość – poczuj te emocje, właśnie takie, jakie je masz.

Wszystkie tematy psychoterapeutyczne są ważne i w naszych podcastach może się zdarzyć tak, że o każdym z nich z osobna będziemy mówić, że jest ważny lub najważniejszy. Trudno nie przyznać, że temat emocji jest wyjściowy, do tego aby zrozumieć siebie.

Z naszymi emocjami jesteśmy non – stop. Jesteśmy MY, to co MYŚLIMY i to, co CZUJEMY czyli nasze EMOCJE.

Czuję znaczy żyję!

Dzisiaj szerzej porozmawiamy o EMOCJACH. Sam termin „emocje” kojarzy się raczej pozytywnie. Emocje czyli, coś się dzieje, jest dynamika, czuję – żyję. Zwykle dzielimy je na te pozytywne i negatywne, przyjemne i nieprzyjemne.

W psychoterapii dowiadujemy się jednak, że:

  • Nie ma złych i dobrych emocji. Są tylko konstruktywne i niekonstruktywne sposoby ich wyrażania.
  • Nie ma ważnych czy mniej ważnych emocji. Wszystkie emocje są tak samo istotne, są nam potrzebne.
  • Nie możemy zmienić swoich emocji. Możemy je zaakceptować i przeżyć. Wziąć odpowiedzialność.
  • Emocje trzeba przyjąć, przeżyć, nie blokować ich. Skoro się pojawiają, to mają w tym jakiś ważny cel, domagają się zajęcia się nimi.
  • Wszystkie emocje są sumą naszych doświadczeń.

DDD jest trudno z dwóch powodów – w dzieciństwie nie mogliśmy wyrazić swoich emocji lub zostaliśmy nauczeni wyrażać je w niekonstruktywny sposób. Dzisiaj, jako osoby dorosłe, nie mając tych umiejętności, jesteśmy atakowani wszechobecną kulturą piękna, szczęścia i sukcesu. jesteśmy zagubieni. Maskujemy i cierpimy.

Z podcastu na temat wprowadzenia do EMOCJI, dowiesz się:

  • Jakie są podstawowe emocje? Czym jest WIELKA PIĄTKA EMOCJI?
  • Do czego służą nam emocje?
  • Dlaczego nie rozumiemy swoich emocji?
  • Dlaczego nie potrafimy przeżyć własnych emocji?
  • Dlaczego nie pozwalamy sobie na emocje? Co powoduje, że od nich uciekamy,
    bronimy się, nie chcemy się z nimi zetknąć?
Categories
Podcasty

Czym jest autodestrukcja?

Autodestrukcja jest stylem uszkadzania siebie w celu uzyskania rozładowania napięcia. Autodestrukcja to coś więcej niż złość do siebie, to WŚCIEKŁOŚĆ do siebie, implozja do środka.

Osoby z syndromem DDA/DDD nie potrafią wyrażać i przeżywać konstruktywnie podstawowych emocji: złość, smutek, wstyd, radość i lęk.

Nie potrafimy przeżywać emocji i ten stan się w nas intensyfikuje, konteneruje. Gromadzimy emocje, przez co cały czas rośnie w nas napięcie.  Im dłużej kontenerujemy uczucia, tym coraz słabiej rozpoznajemy co w nich jest i jakie one są. Tracimy kontakt z uczuciami. Im bardziej tego nie wiemy, tym bardziej napięcie rośnie i znowu mamy coraz mniejszy kontakt z tym co jest zkontenerowane. Następuje pomieszanie.

Jeżeli nie przeżyjesz emocji w konstruktywny sposób, pojawi się napięcie i potrzeba rozładowania go, poprzez autodestrukcję.

Im bardziej nie wiemy, tym napięcie jest wyższe. W którymś momencie pojawia się potrzeba odładowania tego napięcia i przez to, że nie mamy konstruktywnych metod odładowania napięcia, sięgamy po metodę niekonstruktywną i jest nią autodestrukcja.

Najwięcej czynności autodestrukcyjnych wypracowaliśmy w okresie dojrzewania.

Jeśli style autodestrukcyjne wypracowaliśmy wcześniej, w okresie latencji (6-12 rok życia), tym trudniej jest je koić i leczyć w życiu dorosłym. Najwięcej czynności autodestrukcyjnych wykształca się w okresie dojrzewania, ponieważ do napięć emocjonalnych dochodzą napięcia hormonalne.

Wykształciliśmy różne sposoby odladowania się autodestrukcyjnego, dzięki którym przychodzi redukcja napięcia, które nazywamy ulgą. To nie jest ulga, tylko pozorna ulga. Nie można czuć ulgi jeśli odładowało się emocje w sposób destrukcyjny, jeśli doprowadziliśmy do ulgi poprzez skrzywdzenie siebie.

Nie będzie to ulga tylko chwilowe odładowanie napięcia. Zaczynamy czuć pustkę, kaca moralnego. Jak sobie dokopiemy, to przyjdzie odrobina spadku napięcia, chwilowa ulga, ale zaraz po niej pustka, która jest niesmakiem, poczuciem zagubienia.

Pustka znowu powoduje budowanie napięcia i wszystko zaczyna się od nowa. To się dzieje non stop. Nie potrafimy z tej zaklętej matni wyjść. Mamy pozorne sposoby odładowania się. Dochodzimy do ulgi, która jest pustką i od nowa budujemy napięcie. 

Główne czynności autodestrukcyjne:

MYŚLI I PRÓBY SAMOBÓJCZE w tym fantazjowanie o swojej śmierci, własnym pogrzebie, świecie beze mnie.

NEGATYWNE MYŚLENIE na własny temat, nasycone wrogością i pogardą.

PONIŻANIE SIEBIE I ODMAWIANIE SOBIE PRAW np. ekstremalne ćwiczenia, katowanie się w sporcie. Skoro czegoś nie zrobiłeś, to się ukażesz.

PRZEPOWIADANIE SOBIE KATASTROFICZNYCH I NISZCZĄCYCH WYDARZEŃ – codzienna apokalipsa.

PROWOKOWANIE NEGATYWNYCH I USZKADZAJĄCYCH REAKCJI OTOCZENIA – wystawianie się na odstrzał.

RYZYKOWANIE WŁASNYM ZDROWIEM I ŻYCIEM, IGNOROWANIE ZDROWIA I BÓLU.

ZANIEDBYWANIE SAMOOBRONY PRZED ZAGROŻENIAMI, RYZYKOWNE WYSTAWIANIE SIĘ NA NIEBEZPIECZNE SYTUACJE.

ZABURZENIA ODŻYWIANIA – kontrolowanie, monitorowanie, niejedzenie, objadanie się.

ZACHOWANIA NAŁOGOWE prowadzące do kosztów emocjonalnych, mentalnych.

ZACHOWANIA OBSESYJNO-KOMPULSYWNE – stan, w którym permanentnie monitorujemy i jesteśmy ciągle czujni, spięci.

WEWNĘTRZNY SABOTAŻ – staramy się, budujemy, a na koniec niszczymy i coś na czym nam zależy, nie dochodzi do skutku.

SAMOOKALECZANIE – przykrywanie bólu psychicznego, bólem fizycznym.

Część osób pewnie się zdziwi na hasło autodestrukcja – „Jak to, ja miałbym siebie niszczyć? Ja miałbym chcieć siebie unicestwić?” Te osoby szczególnie zapraszamy do wysłuchania tego odcinka.

Z podcastu dowiecie się:

  • Czym jest autodestrukcja?
  • Jaka jest geneza autodestrukcji? 
  • Kogo dotyczy autodestrukcja?
  • Kiedy mogą pojawić się pierwsze czynności autodestrukcyjne?
  • Jakie są konkretne przykłady zachowań autodestrukcyjnych? 
  • Czy autodestrukcja się pogłębia?
  • Czy można wyjść z autodestrukcji i jak?
  • Co jest przeciwieństwem AUTODESTRUKCJI?
Categories
Podcasty

Jesteś katem czy ofiarą?

Mocne pytanie – czy kiedykolwiek je sobie zadałeś? Odpowiedź brzmi – masz w sobie komponent jednej i drugiej roli. W każdym z nas drzemią te dwie siły, ponieważ to w jaki sposób byliśmy skrzywdzeni, determinuje sposób w jaki potrafimy krzywdzić.

W psychoterapii przejdziesz role kata i ofiary świadomie i nauczysz się brać za nie odpowiedzialność. To spowoduje, że nawet jak w nie wejdziesz, będziesz wiedzieć jak z nich wyjść.

Z podcastu na temat roli kata i ofiary dowiesz się:

  • Kim jest ofiara i kim jest kat?
  • Co to jest WIELKA CZWÓRKA, czyli jakie są rodzaje kata i ofiary?
  • Jakie zachowania prezentuje kat, a jakie ofiara?
  • Kiedy i dlaczego wchodzimy w rolę kata i/lub ofiary?
  • Jak wyjść z tych ról?

Bardzo ważne:

  • Jeśli wejdziesz w pozycję ofiary, uruchomisz kata. Twój kat, będzie Twoim katem – jeśli Ty będziesz ofiarą. Twój komponent ofiary – wzbudza komponent kata. Jak zdasz sobie z tego sprawę i weźmiesz odpowiedzialność – przestaniesz być ofiarą i przestaniesz mieć swoich katów. Jako ofiara – jesteś paliwem dla kata.
  • Jeśli byłeś ofiarą, potrafisz też być katem.
  • Jeśli czujesz, że wchodzisz w rolę kata lub ofiary, zawsze patrz na siebie, na to co CZUJESZ, MYŚLISZ, co komunikuje Ci Twoje CIAŁO i jak się ZACHOWUJESZ. Tutaj jest odpowiedź co zrobić. Nie analizujesz tej drugiej strony w relacji, tylko SIEBIE.

WIELKA CZWÓRKA – to 2 rodzaje katów i 2 rodzaje ofiar.

KAT KLASYCZNY

Manifestuje się w konkretnych zachowaniach, konkretny, jednorazowy, nikt nie będzie miał wątpliwości, że to kat. Wyładowuje napięcie agresją w konkretnej sytuacji, uderza w ofiary poprzez zastraszanie, krzywdzenie – przemoc fizyczna, psychiczna lub seksualna, grozi, każe, mści się. Im kat to częściej robi, tym bardziej to kontroluje. Używa ich do kontroli ofiary. Jak się wyćwiczy i ofiara jest powtarzalna, zaczyna tego świadomie używać.

KAT W UŚPIENIU

Manifestuje się w pewnych stanach emocjonalnych osoby, wzbudza niepokój i napięcie.

Cały czas monitoruje, kontroluje napięcie aby cały czas było odczuwalne, zarządza napięciem aby było odczuwalne. Przekracza granice ofiary, ale tak aby nie wyładować napięcia, by je utrzymać. Wprowadza stan grozy, wyczekiwania, „zaraz coś się wydarzy”. Element grozy powoduje, że jest lęk – kat też czuje lęk, wyniosłość, pogardę, wrogość, poczucie odrzucenia, jest to forma karania, jest to rodzaj zemsty, ktoś się mści w ten sposób, może kontrolować, karać.

Oba te rodzaje „kata”, obwiniają ofiarę za to, że się wyładowali. „To przez Ciebie się wyładowałem”. Kaci manifestują się poprzez swoje racje i argumenty, kat jest racjonalny, będzie szedł na argumenty, liczą się fakty. Bazują na racjonalności.

OFIARA KLASYCZNA

Manifestuje się poprzez zachowanie i stany emocjonalne. Użalają się nad sobą oskarżają kata, wprost lub nie wprost, manifestuje swój ból. Bazują na emocjonalności, nie potrafi wskazać konkretnego zachowania, działania – co daje mu przewagę. Za tą rolę nie potrafimy wziąć odpowiedzialności.

W postawie ma permanentne przyzwalanie na złe traktowanie, wystawianie się. Osoba z mieszanką osobowości depresyjnej.

OFIARA WYRAFINOWANA – szantażuje emocjonalnie próbuje wymusić to co ma w wyobrażeniu, obwinia, nie widzi siebie w tym, manipuluje, stosuje bierną agresję, nie bierze odpowiedzialności.

Kat klasyczny + ofiara klasyczna – te osoby nie do końca są świadome, są to stany bardziej prymitywne, afektywne.

Kat w uśpieniu + ofiara wyrafinowana – kombinują jak „dowalić”, zwykle są to świadome zachowania.

Aby wyjść z ról – trzeba je wszystkie przejść świadomie.

Więcej na ten temat – w podcaście.

Zanim przesłuchasz –
– ten odcinek jest specyficzny, ponieważ sama już tematyka “KAT – OFIARA” i nasze zaangażowanie, spowodowały, że w przestrzeni podcastowej, wytworzyła się energia tych ról i my w nie weszłyśmy. Kto w jaką – słychać. Spróbuj to wyłapać, ciekawe zjawisko.

Categories
Podcasty

Jakie role nadawane są dziecku w rodzinie dysfunkcyjnej?

W artykule na temat ról, pisaliśmy, że w rodzinach dysfunkcyjnych dzieci wchodzą w role, są w nie “wciskane”, po to aby utrzymać rodzinę w całości.

W podcaście na temat ról dziecka w rodzinie dysfunkcyjnej, rozwijamy ten temat. Dowiecie się:

  • Co to jest dysfunkcyjna rodzina?
  • W jakie role wchodzi dziecko w rodzinie dysfunkcyjnej?
  • Dlaczego w rodzinach dysfunkcyjnych wchodzimy w role?
  • Dlaczego rodzina dysfunkcyjna musi przetrwać?
  • Co powodują w nas role? Jakie wyrabiają w nas przekonania o nas samych?
  • Role się przełączają między sobą, jak to się dzieje, co to jest za mechanizm?
  • Czy rodzice narzucają nam role czy jako dzieci sami je sobie wybieramy?
  • Jak role rozdzielają się pomiędzy rodzeństwem?
  • Czy przyjęcie danej roli zależy od tego, którym dzieckiem jesteśmy?
  • Co osoba może zrobić dla siebie, kiedy rozpozna w sobie którąś z ról?
  • Jak przebiega proces wychodzenia z roli?

Jeśli chciałbyś rozwinąć konkretne zagadnienia związane z rolami dziecka w rodzinie dysfunkcyjnej – napisz do nas kontakt@zczymjestes.pl

Categories
Podcasty

Kim są osoby DDA i DDD?

Podcasty Z czym jesteś? dotyczą zagadnień terapeutycznych, nastawionych głownie na problemy osób DDA i DDD.

Dzieciństwa się już nie odzyska, ale czy istnieje możliwość wyzdrowienia i odzyskania normalnego życia?

W tym podcaście otrzymacie odpowiedzi na pytania:

  • Kim są osoby z syndromem DDA?
  • Kim są osoby z syndromem DDD?
  • Jakie są główne charakterystyczne cechy tych osób?
  • Jakie wytwarzają schematy postępowania?
  • Jakie są scenariusze w życiu dla DDA i DDD?
  • Czego doświadczają DDA i DDD?
  • Co może zrobić terapia dla takiej osoby?
  • Czy istnieją różnice pomiędzy kobietami, a mężczyznami DDA i DDD?
  • Co osoba DDA i DDD może dla siebie zrobić?

Jeśli chciałbyś rozwinąć konkretne zagadnienia związane z syndromem
DDA i DDD – napisz do nas kontakt@zczymjestes.pl

Categories
Podcasty

O czym jest nasz podcast?

Jesteśmy autorkami podcastu Z czym jesteś? Jest to podcast na temat psychoterapii i różnych problemów z jakimi zmaga się na co dzień większość z nas. Zajmujemy się głównie tematyką związaną z osobami z syndromem DDA i DDD. Z czym jesteś? to przewodnik po terapii, inaczej mówiąc terapia w praktyce.

Robimy to po to, aby z perspektywy terapeuty czyli Eli oraz osoby będącej po terapii czyli mnie, pokazać czym jest terapia, oswoić z terapią tak by się jej nie bać, by ją podjąć i uporać się z ciężarem dzieciństwa, a później korzystać ze wszystkich narzędzi w jakie wyposażasz się dzięki terapii, przez co lepiej żyjesz ze sobą, z innymi ludźmi i z całym światem.

Jakkolwiek górnolotnie to brzmi, uwierz nam, tak rzeczywiście jest.

Nie jest to szybki i prosty sposób, ale według nas jedyny aby pokonać problemy i żyć świadomie, na własnych warunkach.

Jest to miejsce dzielenia się swoim doświadczeniem w terapii.

Nagrywamy podcasty na tematy zgodnie z autorskim programem terapeutycznym Eli Krzywosz, dotyczących jednostki, ale też rozmawiamy o aktualnych problemach społecznych z punktu widzenia terapii.

Wskazujemy co można z danym problemem zrobić, jakie są opcje radzenia sobie z trudnościami.

Dla kogo jest ten podcast?

Z pewnością dla osób, które myślą o terapii, borykają się z jakimiś trudnościami i chcą zmienić swoje życie.

Także dla osób, które są w trakcie terapii i chcą pogłębić dany temat lub też dla osób będących po terapii, które potrzebują domknąć sobie pewne tematy lub rozważają jej kontynuację.

Ważną grupą, do której chcemy dotrzeć jest otoczenie osób będących w terapii – dzięki podejmowanym przez nas treściom, będą mogli lepiej zrozumieć co przeżywa ich bliska osoba w procesie terapeutycznym.

Szerzej na temat tego co robimy, posłuchasz w rozmowie Ani z Elą i Eli z Anią.

Bardzo ważne dla nas jest abyś zgłaszał tematy, które Cię interesują, postaramy się je opracować i udostępnić w Z czym jesteś?

Serdecznie zapraszamy Cię do naszego podcastu.

Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych odcinkach, zapisz się do naszego newslettera.

Bądź z nami i do usłyszenia!

Zarówno w artykułach jak i w podcastach, zdarza się, że stosujemy zamiennie słowa
‘terapia’ i ‘psychoterapia’.

Categories
Podcasty

Kto przychodzi na psychoterapię i dlaczego?

Z tego nagrania dowiecie się:

  • Dlaczego zgłaszamy się na psychoterapię?
  • Dla kogo jest psychoterapia?
  • Do czego służy psychoterapia i co nam daje?
  • Jakie cele stawiamy sobie w psychoterapii?
  • Jak wygląda proces przystępowania do psychoterapii?
  • Czym kierować się przy wyborze swojego psychoterapeuty?
  • Na co zwracać uwagę w relacji z psychoterapeutą?
  • Jaką rolę odgrywa psychoterapeuta w naszym życiu?
  • Dlaczego potrzebujemy terapii?
Categories
Podcasty

Dlaczego psychoterapia to najwyższy akt odwagi?

Dlaczego psychoterapia to najwyższy akt odwagi – opowiada psychoterapeutka Ela Krzywosz.

Z tego nagrania dowiecie się:

  • O doświadczeniu zawodowym Eli i jej metodach pracy.
  • Na czym polega praca terapeuty.
  • Jak wygląda proces przystępowania do terapii.
  • Jak wygląda pierwsza konsultacja terapeutyczna.
  • Kto zgłasza się na terapię i z jakimi problemami.
  • Czym jest terapia indywidualna i czym jest terapia grupowa.
  • Jakie zasady panują na terapii grupowej pomiędzy uczestnikami.
  • Co dzieje się z osobą w procesie terapii, z czym musi się zmierzyć.
  • Co może zrobić bliskie otoczenie dla osoby będącej w terapii.
  • Jakie konsekwencje niesie przerwanie terapii.
  • Jak poradzić sobie ze zmianą partnera, który przeszedł terapię.
Categories
Podcasty

Najważniejsze pytanie w życiu „Z czym jesteś”?

O najważniejszym pytaniu w życiu – pytaniu terapeuty, opowiada Ania, uczestniczka terapii.

Z tego nagrania dowiecie się:

  • Jaka była geneza Z czym jesteś?
  • Dlaczego powstał portal internetowy na temat psychoterapii.
  • O trudnych początkach znalezienia właściwego terapeuty.
  • O relacjach pacjenta z terapeutą, w zależności od rodzaju terapii.
  • Co było najtrudniejsze w terapii.
  • O tym dlaczego terapia nigdy się nie kończy.
  • O korzyściach terapii.
  • O „ciemnej” stronie terapii.
  • Co się zmienia po terapii.
  • Kim się jest po terapii.
Categories
Artykuły Uncategorized

Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją

“Walka” to niewłaściwe słowo. Z depresją się nie walczy, depresję się leczy. Powinien to być dzień ŚWIADOMOŚCI DEPRESJI. Nagłaśniania faktów na jej temat, badań, studiów przypadków i przede wszystkim możliwości sięgania po pomoc.

Depresja to jest choroba związana z zaburzeniami nastroju, zaklasyfikowana w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD10. Może dotknąć każdego, bez względu na wiek, płeć, pochodzenie, wykształcenie etc. Szacuje się, że w Polsce ok. 8 mln ludzi cierpi na depresję lub stany depresyjne, z czego tylko 1,5 mln jest zdiagnozowanych i leczonych. 

Z raportu opublikowanego w 2015 roku przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) wynika, że na depresję choruje blisko 40 milionów mieszkańców Unii Europejskiej.

Depresja, na którą cierpi ponad 350 milionów osób, w 2020 roku stanie się drugim po chorobach układu krążenia największym problemem zdrowotnym na świecie. Mimo, że istnieją skuteczne metody leczenia depresji, to korzysta z nich mniej niż 50%.

Depresja jest niezwykle przykrym i długotrwałym stanem, który w zależności od nasilenia może całkowicie dezorganizować życie zawodowe, rodzinne i społeczne. (Źródło: gov.pl).

Zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Chorób (ICD-10) w zależności od charakteru i nasilenia objawów wyróżnia się trzy rodzaje depresji: łagodną, umiarkowaną i ciężką.

Do podstawowych objawów depresji należą:

  • Doświadczenie długotrwałego (powyżej 2 tygodni) obniżenia nastroju z towarzyszącym przez większość dnia uczucia rozdrażnienia, pustki, zobojętnienia, wszechogarniającego smutku, przygnębienia.
  • Utrata zainteresowania działaniem (zobojętnienie emocjonalne).
  • Osłabienie energii (szybsze męczenie się i utrzymujące się uczucie zmęczenia).
  • Spowolnienie psychoruchowe.
  • Zaburzenia snu.
  • Obniżenie libido.
  • Myśli samobójcze.
  • Problemy z koncentracją uwagi.
  • Utrata wiary w siebie.
  • Nieadekwatne poczucie winy.
  • Wzmożony lub zmniejszony apetyt, który prowadzi do zauważalnych zmian w masie ciała.
  • Nadmierny lęk.
  • Przykre objawy somatyczne, np. kołatanie serca, duszności, drżenie ciała, zawroty głowy, które nie znajdują medycznego wyjaśnienia.

Na pytanie, co powoduje depresję wciąż brakuje jednoznacznej odpowiedzi. W ciągu ostatnich dziesięcioleci zbadano wiele hipotez dotyczących mechanizmów jej powstania, jednak żadna z nich nie wyjaśnia w pełni istoty tego zjawiska. Obecnie przyjmuje się biopsychospołeczny model depresji, który zakłada, że powstanie tej choroby jest wynikiem złożonego oddziaływania czynników genetycznych, psychologicznych i społecznych.

Najbardziej skuteczne metody leczenia polegają na równoległym stosowaniu farmakoterapii (leki przeciwdepresyjne) i psychoterapii. Niezwykle ważną rolę pełni też psychoedukacja, jak i osób z jego najbliższego otoczenia na temat samej istoty depresji, jej przebiegu, objawów i następstw.

Zastanawiałam się jak podejść do tematu depresji.

Nie udało mi się nagrać podcastu, zrobić dogłębnego riserczu. Tempo zmian naszego życia w dzisiejszym świecie (np. pandemia, kryzysy geopolityczne) jest tak duże, że trudno o rzetelne i bieżące badania jak to się odbija na naszym zdrowiu psychicznym. Wszystkie dane statystyczne są małoaktualne choć dają jakiś pogląd. Niby wiemy czym jest depresja, ale chyba nie zawsze i nie w pełni.

Chcę zwrócić uwagę na dwie rzeczy, po to by być czujnym:
1. Depresja bywa podstępna i zamaskowana. 

Istnieje nawet takie wyrażenie jak ‘zamaskowana depresja’, ‘depresja bez depresji’ – czyli taki nieoczywisty rodzaj depresji, w której na pierwszy plan wysuwają się objawy somatyczne, z ciała np. bóle głowy, napięcie mięśni, świąd skóry, skoki ciśnienia, jadłowstręt, utrata wagi Chorzy zanim zostaną skierowani do psychiatry zazwyczaj leczą się miesiącami, a nawet latami na schorzenia, których w rzeczywistości nie mają. W takiej sytuacji, udajmy się do specjalisty – psychiatry, psychoterapeuty, psychologa.

2. Depresja jest umniejszana – i tutaj znowu poczynię rozróżnienie:

  • przez osobę chorującą – umniejszana w znaczeniu zaprzeczana, bagatelizowana. Trzeba wiedzieć, że jest to właśnie podstępny mechanizm depresji, który ją „tuszuje”. Chory długo nie dostrzega, że jest chory (bo nie może z uwagi na to, że choruje) przez co się męczy, ponieważ nie sięga po pomoc. Bywa tak, że usprawiedliwiamy złe samopoczucie zewnętrznymi czynnikami, nie wiedząc, że przyczyna leży wewnątrz, w naszej psychice, Depresja rozwija się bardzo powoli, wkrada się w nasze życie i długo możemy nie zauważyć, że to nie jest chwilowy spadek nastroju, a przewlekła choroba, która może wystąpić raz na przestrzeni naszego życia, a może już towarzyszyć nam zawsze, nawracając.
  • przez jej otoczenie – weź się ogarnij, nie maż się, inni maja gorzej, nie no, jaka depresja, nie wymyślaj, świat już taki jest, life is brutal i wiele innych. Rodzice, partnerzy, przyjaciele – często nie widzą, nie chcą widzieć, że coś się z nami dzieje.

Dlatego tak ważne jest obserwowanie siebie i swoich bliskich osób w otoczeniu. Leczenie depresji powinno się rozpocząć jak najszybciej, pozwala to osiągnąć lepszy rezultat.

Złoty standard w leczeniu depresji farmakologia + psychoterapia. 

Jeśli temat jest Ci bliski posłuchaj podcastu O depresji i samobójstwie.

Categories
Artykuły

Ogarnij się, czyli jak wychodziliśmy z szamba

Przeczytałam książkę pt. „Ogarnij się, czyli jak wychodziliśmy z szamba”, Artur Nowak, Marek Sekielski. Ochłonęłam. I jeszcze raz przeczytałam, zaznaczając ołówkiem najważniejsze fragmenty, zwroty, słowa. Jest ich tyle, że nie sposób to wszystko przytoczyć. Tak prawdziwe, potoczne, aktualne. Bez frazesów, upiększaczy, ogólników. Wyjęte z życia.

Trzeba przeczytać tę książkę. Dla zrozumienia siebie i bliskich. Bo myślę, że wielu z nas dotyczy problem uzależnień, jeśli nie bezpośrednio to pośrednio. To książka dla alkoholików, osób współuzależnionych, dla DDA. To jest książka przede wszystkim po to by zadziałać, czyli pójść po pomoc.

Moje pierwsze wrażenie kiedy zobaczyłam tę książkę było nieco, jakby to określić, słabe. Czułam pod skórą, że treść będzie mocna, a tu taki zwyczajny tytuł „Ogarnij się’? Szambo? „Pijana” czcionka? Pomyślałam, kurczaki, powielają stereotypy w postrzeganiu alkoholików. No ale, dałam jej szansę. I dobrze zrobiłam. Podzielę się dlaczego.

Książka jest w formie rozmowy dwóch kumpli, Artura i Marka, osób uzależnionych od alkoholu. Alkoholików. Rozmawiają na temat swojego uzależnienia od alkoholu i narkotyków. Dzielą się swoją historią, doświadczeniem. Do bólu, czytelnika również, mówią szczerze o obsesji picia, sposobach picia, unikania konsekwencji, tłumaczeniach, pozornej kontroli picia i jej braku. O wielu rzeczach, które wiążą się z nałogiem.

W skrócie książka ta jest o:

  • Życiu po pijaku i na trzeźwo.
  • Sposobach picia i ćpania. „To jest cholernie demokratyczna choroba, która dotyka ludzi obu płci i wszystkich grup społecznych”. “Alkoholizm jest chorobą, ja jestem na to chory, to się leczy i można z tym dobrze żyć i nie muszę już o sobie aż tak źle myśleć”.
  • Mechanizmach picia i trzeźwienia.
  • Degradacji fizycznej i psychicznej.
  • Apogeum picia i odwyku. Zespole odstawienia, nawrotach.
  • Czuciu emocji i zapijaniu żeby ich nie czuć. O tym jak nieczucie, nieprzeżywanie emocji to u niektórych przepis na nałóg.
  • Tym, jak działa złość i jak przykrywa wszystkie uczucia.
  • Nieśmiałości, wstydzie, wrażliwości, poczuciu winy, upokorzeniach, próbach zapomnienia, samotności, pustce.
  • Śladzie dzieciństwa i relacji z rodzicami, rodzeństwem, rówieśnikami w uzależnieniu.
  • Traumie molestowania.
  • Roli mityngów i psychoterapii w wychodzeniu z uzależnienia oraz ogromnym trudzie jakiego wymagają.
  • Marnych statystykach osób, którym się udaje zerwać z nałogiem.
  • Stratach i konsekwencjach uzależnienia.
  • Tym co alkohol robi z ludźmi, jak wpływa na wszystkie najbliższe relacje – z małżonkami, dziećmi, przyjaciółmi.
    „Alkohol wyprzedza wszystkich bliskich, samego siebie, staje się celem samym w sobie. Podporządkowujesz mu wszystko.”
  • Tym jak niszczy wszystkie sfery życia – osobiste, zawodowe.
  • „Śmierci społecznej” alkoholika.
  • Przyzwoleniu na picie w niektórych zawodach, branżach.
  • Tzw. wysokofunkjonujących alkoholikach – czyli względnie dobrym funkcjonowaniu na zewnątrz, ale wielkim cierpieniu w środku.
  • Wewnętrznym krytyku.
  • Niskiej samoocenie, braku poczucia sprawczości, bólu dupy i dupościsku.
  • Tzw. przeciwskutecznym działaniu kobiet współuzależnionych.
  • Pogodzeniu się z dotychczasowym życiem alkoholika.
  • Odzyskiwaniu spokoju i wewnętrznej radości.

Co mówi sam tytuł „Ogarnij się”? Myślę, że to jest często powtarzane hasło, jakie kieruje alkoholik sam do siebie, kiedy tak trudno jest mu przyznać przed sobą, że ma problem. A to nie wystarcza.

Jest wprost skierowane do osób uzależnionych, które rzeczywiście muszą się ogarnąć, żeby przestać pić, ale jednocześnie jest podbudowane wiarą, że mogą to zrobić, że to się da.

Jest też skierowane do osób współuzależnionych, bo to siebie muszą ogarnąć, nie alkoholika. Inaczej utoną w jego wódce.

Po lekturze, przyszła do mnie taka myśl, że termin DDA jest mocno nieaktualny. Zawęża temat wyłącznie do alkoholu, a przecież uzależniamy się od różnych substancji (substancji psychoaktywnych, leków), aktywności (granie w gry komputerowe, hazard, porno, zakupy, jedzenie, praca i inne), że powinniśmy myśleć już o DDU – Dorosłym Dziecku Uzależnionego czy Dorosłym Dziecku Uzależnienia. Uzależniony rodzic, odciska w dzieciach wiecznie trwały ślad w postaci syndromu DDA. Jak pieczątkę. Przypina mu szkarłatną literę ‘A’.

I tak się zastanawiam, czy gdybyśmy więcej wiedzieli na temat DDA, to czy liczba uzależnionych miałaby szansę być mniejsza?

Kiedyś powiedziałam, że psychoterapia to dla DDA odwyk bez nałogu. Znalazłam tutaj wiele na potwierdzenie tej tezy. DDA to taki niepijący alkoholik, który musi iść na odwyk, terapię 12 kroków, dla siebie, ale przez swojego rodzica. DDA, dostaje w spadku współuzależnienie, czasem uzależnienie i w tym miksie, pod tym ciężarem, ma podobne sposoby myślenia, reagowania i odczuwania. Ma wspólnego, niewidzialnego wroga.

To co miało zostać przemilczane w tej książce, zostało przemilczane, ale za to co zostało powiedziane bardzo dziękuję autorom. To świadectwo, że można przestać pić i żyć dobrze. Jest ono bardzo potrzebne i myślę, że ta książka jest biletem wstępu na niejedną terapię, dla niejednej osoby uzależnionej.

Wielki szacun za tą książkę.

Źródło miniatury – Dom Wydawniczy Rebis.

Categories
Artykuły

Czego jest dużo i czego jest mało w psychoterapii?

Będąc w psychoterapii dużo rozmyślam zarówno o jej formie jak i treści. Co do formy, analizuję jaka jest psychoterapia, po co ona jest, co mi daje, co ja z niej biorę, czego nie potrafię wziąć, z uwagi na ograniczenia i mechanizmy obronne. Gdzie jestem w niej dzisiaj, gdzie będę na jej zakończeniu. Kto to w ogóle wymyślił….? Drugi obszar rozmyślań to już treść samego procesu terapeutycznego, czyli tego co się wydarza na linii ja-terapeuta oraz na linii ja – ja. Próbując to wszystko zrozumieć, chciałabym podzielić się pewną moją obserwacją czego jest „dużo” w psychoterapii i czego jest „mało”.

Czego jest DUŻO w psychoterapii?

  • Unikania
  • Autoprezentacji
  • Ściemy
  • Gry aktorskiej
  • Autentyczności
  • Walenia głową w mur
  • Mechanizmów obronnych
  • I jeszcze mechanizmów obronnych do mechanizmów obronnych
  • Mówienia
  • Milczenia
  • Bólu
  • Łez
  • W**rwa
  • Umniejszania sobie
  • Umniejszania terapeucie
  • Umniejszania innym ludziom i całemu stworzeniu
  • Pracy wewnętrznej, przewalania
  • Spotkań ze swoim lękiem
  • Przeżywania uczuć, zwykle tych niechcianych
  • Rozkminiania, dzielenia wszystkiego na cząstki pierwsze
  • Analizowania
  • Pytań bez odpowiedzi
  • Metafor i symboli
  • Czucia
  • Odczuwania w ciele
  • Duchowości
  • Hipotez
  • Dzieciństwa w dorosłości
  • Dorosłości w dzieciństwie
  • Żalu
  • Wspomnień
  • Poczucia straty
  • Poczucia krzywdy
  • Nadziei
  • Rozumienia
  • Akceptacji
  • Miłości
  • Zagadek i tajemnic rodzinnych
  • Obalania mitów
  • Wglądów – czyli „a-cha”!
  • Przekraczania granic
  • Wiedzy i nauki
  • Teorii i praktyki
  • Abstrakcji na drodze do realności
  • Kontroli

Czego jest MAŁO w psychoterapii?

  • Czasu – dotyczy to samej sesji 50 min i czasu pomiędzy sesjami. Taka dynamika terapii musi być, lepszej nie wymyślono.
  • Przestrzeni na przeżycie tego co się usłyszało, poczuło na sesji z terapeutą. Trzeba się pozbierać i wrócić do pracy, do codziennych rzeczy. No i znowu upchnąć gdzieś to co się czuje.
  • Mówienia wprost przez terapeutę (zależy od nurtu), ale terapeuta zwykle krąży jak satelita żeby nie przyspieszyć, nie przekroczyć, nie zamknąć choć czasem jest to potrzebne.
  • Empatii ze strony bliskich i najbliższych.
  • Zrozumienia.
  • Wyrozumiałości.
  • Cierpliwości.
  • Pozytywnego patrzenia w przyszłość – wszystko wydaje się być złe, trudne, beznadziejne, nieosiągalne.
  • Wiary w siebie i swoje możliwości.

Wnioski – psychoterapia jest sprzeczna, dwuwymiarowa, ambiwalentna, skrajna czasem na drodze do środka. To co jest pewne w psychoterapii to to, że nic nie jest pewne. Wszystko co stanowi psychoterapia to jest to co czujemy. Nasze uczucia i emocje. Ich nazywanie i przeżywanie. Myślę, że dobrze jest wiedzieć, że taki odbiór psychoterapii występuje w przyrodzie. Tak jest chyba łatwiej.

Categories
Artykuły

Nikt na własne życzenie się nie uzależnia

Znajdujemy w używkach sposób na radzenie sobie z bólem, cierpieniem, emocjami, stresem codziennego funkcjonowania, frustracjami. Chorujemy jednostkowo, zdrowiejemy społecznie.

Jestem po weekendowych, bardzo wyczekiwanych przeze mnie zajęciach w temacie uzależnień, współuzależnienia i DDA w Studium Psychoterapii SPCh. Jakie są moje wnioski?

  • Wychodzenie z nałogu wymaga niebagatelnej siły, odwagi, prawdy, niezliczonej ilości czasu, sprzyjających okoliczności, odpowiednich osób w otoczeniu, abstynencji, grup wsparcia, psychoterapii i czasem cudu.
  • Uzależniamy się sami, w pojedynkę, jednostkowo, w domowym zaciszu, w samotności, ale żeby z tego wyjść, potrzebujemy ludzi, systemu wsparcia, specjalistów, drugiego człowieka, wyjścia z ukrycia i powiedzenia na głos „Jestem uzależniony”. Chorujemy jednostkowo, zdrowiejemy społecznie.
  • Alkoholizm to choroba zaprzeczania, unikania, kombinowania, oszukiwania, uciekania, tchórzostwa, braku wsparcia, dumy, tajemnicy, wstydu, pogardy, samotności, pustki, niedotrzymanych obietnic, iluzji.
  • Jest bardzo egoistyczna, ponieważ alkoholik, poprzez alkohol, koncentruje się wyłącznie na sobie. Wirtuozeria okłamywania siebie i najbliższych. Oddanie kontroli nad sobą i swoim życiem alkoholowi. Znieczulenie życia.
  • To choroba emocji. Alternatywa na radzenie sobie z nimi. Regulator uczuć i nastroju. Uzależnienie osiąga władzę nad nami w całości – nad sferą fizyczną, psychiczną, społeczną i duchową.
  • Alkoholizm to choroba, która zatacza szerokie kręgi, wykraczające poza samą osobę pijącą. Ruchome piaski, które wciągają wszystkich domowników. Alkoholizm powoduje, że pije cała rodzina. Alkoholik pije na konto rodziny.
  • Generuje 3 oddzielne byty – osobę uzależnioną (siebie), osobę współuzależnioną (partner) i Dorosłe Dziecko Alkoholika (dziecko, dzieci). Każde z nich wymaga psychoterapii.
  • Partner osoby uzależnionej, często nie wie, że jest osobą współuzależnioną. Trudno jest uchwycić moment, w którym alkohol pity przez partnera przesłania mu oczy, zasłania mu siebie i jego dzieci przed nim samym. Zostaje w nim utopiony. Ilość stresu jakiego doświadcza jest ponad jego, bo ponad ludzką miarę. Stres nabiera charakteru chronicznego.
  • Osoba współuzależniona zmaga się z nadmierną kontrolą wszystkich i wszystkiego, nadmierną odpowiedzialnością, brakiem zaufania, utratą poczucia siebie (własnego JA), nadmierną powagą życiową, licznymi dolegliwościami fizycznymi, zamknięciem się na duchowość, izolacją.
  • W tym układzie pijący – współuzależniony są jeszcze dzieci. One dryfują wokół rodziny. Zostają niejako wyrzucone poza system, są poza uwagą emocjonalną rodziny. Nie dostają tego co powinny otrzymywać od rodziców jako dzieci, ale muszą spełniać jego potrzeby jak dorośli. Płacą zatem podwójnie.
  • Będąc dziećmi, mając nawet kilka lat, w rodzinie alkoholowej przestają nimi być. Dostają przyspieszony bilet do świata dorosłych. Zapełniają ‘dziury’, deficyty powstałe w wyniku nieobecnego fizycznie i emocjonalnie uzależnionego rodzica 1 (najczęściej ojciec) i nieobecnego emocjonalnie, współuzależnionego rodzica 2 (najczęściej matka).
  • Wchodzą w specyficzne role, które są przystosowawcze w dzieciństwie, ale stają się dysfunkcyjne w życiu dorosłym. Te role to: bohater, kozioł ofiarny, maskotka i niewidzialne dziecko, o czym pisałam tutaj
  • DDA mają ciężko. Tracą oboje rodziców. Nie mogą być dziećmi. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że same popadną w nałóg. Otrzymują też mechanizmy psychologiczne osoby współuzależnionej. Są skazane na przewlekłą i nieuleczalną chorobę rodzica.
  • W psychoterapii DDA można odzyskać poczucie bezpieczeństwa, ponownie doświadczyć dzieciństwa, zrozumieć, wybaczyć, zatrzymać systemowy potop alkoholu i żyć dobrze, szczęśliwie. Najważniejsza jest identyfikacja syndromu i edukacja, najlepiej w psychoterapii.
  • Pozytywne jest to, że zwiększa się edukacja i rozumienie mechanizmów uzależnienia, a zmniejsza ostracyzm społeczny osób uzależnionych, co powoduje, że na leczenie osoby zgłaszają się już we wczesnych fazach uzależnienia, co lepiej rokuje w terapii.
  • Nikt na własne życzenie się nie uzależnia. Znajduje w używkach sposób na radzenie sobie z bólem, cierpieniem, emocjami, stresem codziennego funkcjonowania, frustracjami. Warto to wziąć pod uwagę.
  • Kluczowe dla tej osoby jest przyznanie się, że ma problem, edukacja, poznanie genezy swojego picia i nauczenie się całkowitego niepicia, samoregulacji i zmierzenie z życiem bez znieczulenia.

Jeżeli potrzebujesz wsparcia jako osoba uzależniona, współuzależniona czy DDA – szukaj go!

Istnieją liczne ośrodki, stowarzyszenia, fundacje, telefony zaufania, które pomagają. Zacznij od wpisania hasła w wyszukiwarkę. Jeżeli potrzebujesz pomocy nagłej, szukaj Ośrodków Interwencji Kryzysowej, przyjmują zawsze i bez umawiania się.

Categories
Artykuły

Nie pozwolę Ci zniknąć

Po publikacji podcastu o żałobie, napisał do mnie właściciel Wydawnictwa Linia i serii książek Biała Plama, od którego otrzymałam dwie książki o tej tematyce: „Cierpisz? Masz do tego prawo” Megan Devine oraz „Nie pozwolę Ci zniknąć” Grzegorza Zalewskiego. Szczególnie zainteresował mnie tytuł i okładka tej drugiej. Coś mnie do niej instynktownie przyciągnęło. Kiedy zorientowałam się, że autor książki, to jest ta sama osoba co jej nadawca, wiedziałam już, że nie ma przypadków.

Książka zapisała się we mnie cała. Czytanie jej było trudne emocjonalnie i bardzo wartościowe merytorycznie. Każde zdanie w niej zawarte jest ważne.

Źródło: speculatio.pl

O czym jest książka “Nie pozwolę Ci zniknąć”? W mojej subiektywnej czyli ograniczonej opinii, (celowo to podkreślam ponieważ każdy czytelnik wyczyta z niej jeszcze coś innego):

  • Jest o żałobie po utracie osoby „zbyt bliskiej”.
  • Jest o żałobie ojca po śmierci syna.
  • Jest o relacji ojca i syna.
  • Jest obrazem miłości i szacunku ojca do syna.
  • Jest o samobójstwie.
  • Jest przewodnikiem dla osób po stracie, szczególnie dla mężczyzn. Autor pisze, że większość literatury skierowana jest do matek po stracie, traktując ojców, jako tych, którzy powinni wspierać swoje partnerki.
  • Jest o przeżywaniu żałoby mężczyzny i ojca, które różni się od przeżywania żałoby przez kobietę, matkę.
  • Jest o rozdzielności przeżywania żony i męża po stracie dziecka.
  • Jest zapisem przeżyć, myśli, pytań, życia i nie życia po.
  • Jest o niedających się nazwać i wyrazić emocjach.
  • Jest o sposobach radzenia sobie z bólem, cierpieniem, stratą, tęsknotą. W jaki sposób pozszywać swoje życie na nowo, o filozofii #kintsugi.
  • Jest świadectwem, że każdy przeżywa albo będzie przeżywał swoją żałobę na swój sposób, że będzie próbował żyć dalej w nowym życiu. „Śmierć bliskiej osoby zatrzymuje wszystko, zatrzymuje cały świat, ale ten świat nadal się kręci”.
  • Jest o indywidualizmie żałoby – „pomiędzy skrajnościami w jakich przeżywamy swoją żałobę, mieści się cały kosmos”. Wprowadza ciekawą propozycję terminologiczną – żałobnoróżnorodność dla podkreślenia, że każdy z nas przeżywa żałobę na swój sposób. “Nie ma jednego sposobu na przeżywanie żałoby. W zasadzie masz prawo do wszystkiego. Do każdej reakcji. Każdego zachowania. Każdy ból będzie odmienny i każdy może być bezgraniczny”.
  • Jest próbą zrozumienia mechanizmów żałoby, przypomnienia jak ewoluowała przez wieki, jak dzisiaj „w społeczeństwie, które nie toleruje bólu, cierpienia i smutku być ponad to i pokazywać swoją żałobę, mówić o niej”. Bo to pomaga.
  • Jest próbą pokazania otoczeniu osób w żałobie aby wyzbyli się oczekiwań, że żałobnik będzie zachowywał się w określony sposób. Apelem aby nie porównywać, nie próbować wrzucać straty w jakieś ramy, bo one po prostu nie istnieją.
  • Jest próbą nazwania nienazwanego – „bo czy istnieje słowo określające rodziców po stracie dziecka? Rodzic opuszczony, osierocony, owdowiały przez dziecko”. Grzegorz Zalewski poszukuje takiego słowa we wszystkich językach, znajdując mniej lub bardziej rozczarowujące propozycje.
  • Jest o ograniczeniach społecznych, kulturowych, zawodowych. Żałoba przenika też do naszej sfery zawodowej, w której nikt nie wie jak się zachować. “Nasz profesjonalizm i poczucie zawodowstwa sprawia, że omijamy rafy smutku”. Akcentuje konieczność przedefiniowania profesjonalizmu, utożsamianego ze sztywnością, panowaniem nad emocjami, byciem opanowanym. „Człowiek jest istotą społeczną ale nie wie jak zachować się społecznie w kontekście śmierci. Śmierci, która jest częścią naszego istnienia. Stanowi jedno z ostatnich tabu, których we współczesnym świecie zostało już niewiele. W połączeniu z aktem samobójstwa, owo tabu rozrasta się do monstrualnych rozmiarów”. „Doświadczenie śmierci jest powszechne i nieuchronne. Ludzie dookoła starają się omijać osoby w żałobie, by czymś nie urazić, bo nie wiedzą jak się zachować”.
  • Jest bardzo skromna, a jednocześnie krzyczy, wrzeszczy bólem i prawdą.
  • Jest autentyczna i osobista. Autor wpuszcza nas głęboko i daleko do swojego świata.
  • Jest surowa, bez “retuszu”.
  • Jest bardzo prawdziwa.
  • Wzruszająca, przejmująca, literacka.

Grzegorz Zalewski uchyla drzwi do świata osób w żałobie. Świata, do którego nikt nie chce dobrowolnie wejść. Robi to po to by inni mogli skorzystać z jego doświadczenia. Chce pokazać jak jest po drugiej stronie. Ten świat jest niesłychanie rozległy. „Wszechobecny kult młodości, afirmacji życia i zabawy sprawia, że na tę ogromną przestrzeń zamykamy oczy i uszy”.

Książka “Nie pozwolę Ci zniknąć” Grzegorza Zalewskiego jest niezwykle wartościowa. Dla osób, które doświadczyły żałoby, dla osób z otoczenia osób w żałobie, ale też dla psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów aby wyszli z norm, ram, schematów, procesów, teorii i jeszcze lepiej rozumieli doświadczenie żałoby, podchodzili do niej jeszcze bardziej indywidualnie. Zobaczyli żałobę z perspektywy Grzegorza Zalewskiego.

Po lekturze, napisałam do autora, że świat potrzebuje Jego pisania, kolejnych książek. Szczególnie potrzebuje tej. W odpowiedzi otrzymałam ważne przesłanie –

– “Tak się przypadkiem dzieje, w moim życiu, że wykorzystuję własne doświadczenia, do propagowania, przekazywania wiedzy na te tematy, które mnie interesują, czy dotyczą. Tak było w przypadku finansów, co było wyborem zawodowym, ale tak się stało z całą linią wydawniczą dotyczącą spektrum autyzmu i teraz również kwestii żałoby, czy samobójstwa. Uważam, że można ważne tematy, będące tabu ucywilizować, mówiąc o nich jak najwięcej. Bo dotyczą o wiele większej liczby osób, niż nam się wydaje” – Grzegorz Zalewski.

Historia zdjęcia z okładki: speculatio.pl/nie-pozwole-ci-zniknac/

Serdecznie zapraszam do lektury tej książki.

Categories
Podcasty

Żałoba jest jak linia papilarna

Jest tyle rodzajów żałoby ile jest osób. Żałoba jest indywidualna i jest jak lina papilarna, która jest nie do podrobienia, jedyna w swoim rodzaju. Tyle ile jest osób, tyle jest typów wrażliwości, charakteru, temperamentu, rodzajów więzi, która łączyła nas ze zmarłym. Żałoba jest procesem ponieważ nigdy nie jest doświadczeniem statycznym, pojedynczym, zatrzymanym w jednym punkcie. Jest doświadczeniem dynamicznym. Zaczyna się w momencie kiedy tracimy kogoś bliskiego.

Z rozmowy z psychoterapeutką Ewą Bytniewską na temat procesu żałoby dowiesz się:

  • Co to jest proces żałoby?
  • Co czujemy w żałobie? W jaki sposób przeżywamy żałobę? Jak to się w nas odbywa?
  • Z jakich etapów składa się proces żałoby? Klasyczne 5 etapów żałoby.
  • Czy można utknąć na jakimś etapie żałoby?
  • Na czym polega ‘targowanie się’ w żałobie?
  • Do czego jest nam potrzebna żałoba? Jakie ma funkcje?
  • Czym jest żałoba “odroczona”, “stygmatyzowana”, “zbiorowa”, “żałoba po zwierzęciu”?
  • Dlaczego ukrywamy swoją żałobę, swój proces przeżywania jej?
  • Co potrzebuje usłyszeć osoba w żałobie? Jak reagować, jakiego rodzaju wsparcia możemy udzielić?
  • Czego nie robić i nie mówić osobie w żałobie?
  • Od czego zależy przebieg żałoby?
  • Czy można żałobę przeżywać prawidłowo i nieprawidłowo?

Słowa warte szczególnej uwagi:

  • Przeżywanie żałoby jest zawsze dobre, wartościowe i potrzebne. Problematyczna jest sytuacja kiedy żałoby się nie przeżywa.
  • Dobrze przeżyta żałoba, dobrze czyli z uważnością na siebie, na własny proces, jest warunkiem dobrego powrotu do życia, do rodziny, do relacji, do wykonywanych zajęć. Z pewną wrażliwością nabytą w wyniku żałoby, ale też z blizną.
  • Jesteśmy krajem gdzie brakuje edukacji w zakresie mówienia o uczuciach i emocjach, a żałoba to mówienie o uczuciach i emocjach.
  • Panuje stereotyp, że mówienie o żałobie, płakanie, przeżywanie, egzaltacja jest rodzajem nieradzenia sobie, słabości, a nie czymś co jest normalne, naturalne i powinno się odbywać.
  • Żałoba jest poszukiwaniem własnego sposobu mierzenia się, zmaganiem się dotykaniem tego tematu od wielu stron. To nie jest proces linearny, grzeczny, poukładany. Jest rwany i chropowaty.

Zapraszam do słuchania.

Categories
Artykuły

Co to jest trzeźwość emocjonalna?

Wspomniałam ostatnio o terminie #TrzeźwośćEmocjonalna, który spotkałam w książce “Znajdź spokój wewnętrzny. Pomoc dla DDD i DDA w odzyskaniu emocjonalnej trzeźwości”. T.Dayton. Pomyślałam o co w tym chodzi? Czy to jest rodzaj odczuwania kiedy się jest trzeźwym fizycznie i dotyczy szczególnie osób, które stosują substancje zmieniające świadomość?

A może to takie krytyczne, z ‘zimną krwią’ podejście do swoich emocji w stylu “weź to na trzeźwo”? Otóż nie. Postaram się to wyjaśnić.

Będąc na świeżo po lekturze “Ogarnij się, czyli jak wychodziliśmy z szamba”, Artur Nowak, Marek Sekielski, już wiedziałam dlaczego tak mną to poruszyło. Czytając kilka rzeczy na raz, okazuje się, że ma to sens, ponieważ tak się jakoś dzieje, że treści w książkach czytanych jednocześnie, układają się w logiczny ciąg. Dzięki temu, znajduję bardzo cenne wyjaśnienia tego czego nie rozumiem lub rozwinięcia czegoś, co nie jest do końca jasne w kolejnej lekturze.

Trzeźwość emocjonalna bardzo pasuje do tej książki. Autorzy pokazują różne momenty utraty i bezwzględnej walki o nią. Jest szczególnie trudna dla DDA, które nie ze swojej winy, w swoim domu rodzinnym, a potem w dorosłym życiu, mają ograniczony dostęp lub brak, do trzeźwości emocjonalnej, do trzeźwości w ogóle. Na szczęście nie bezpowrotnie. Do książki jeszcze wrócę.

Czym jest trzeźwość emocjonalna?

Twórcą terminu jest Bill Wilson, prekursor ruchu AA, który twierdził, że trzeźwość emocjonalna to dalekosiężny cel uzdrowienia osób uzależnionych. Trzeźwość fizyczna to tylko pierwszy krok.

Dodam, że według mnie trzeźwość emocjonalna może być także celem dla bliskich osób z otoczenia osób uzależnionych, osób współuzależnionych i DDA (Dorosłych Dzieci Alkoholików), które choć trzeźwe, to obarczone i poranione, głównie emocjonalnie, pijanym domem, partnerem.

Wg. Dayton – trzeźwość emocjonalna to inaczej równowaga emocjonalna, emocjonalny termostat, który pomaga regulować natężenie naszych reakcji emocjonalnych, stosownie do okoliczności życia. Zrozumiałe, a jednocześnie rodzi kolejne pytania – jak osiągać trzeźwość emocjonalną i czy jest to możliwe dla osoby dorosłej, która nie doświadczyła tego, a więc nie nauczyła się w dzieciństwie?

Dziecko jest w pełni zależne od rodzica, który do 12 roku życia pełni funkcję jego zewnętrznego regulatora emocjonalnego. Do tego wieku, wewnętrzne regulatory emocji dziecka nie rozwijają się jeszcze efektywnie. O swoich emocjach i możliwościach reakcji na dane zdarzenie, dziecko dowiaduje się niejako patrząc na reakcję emocjonalną rodzica. W ten sposób definiuje sobie świat uczuć. Jeżeli  źródłem lęku jest rodzic, dziecko traci możliwość równowagi emocjonalnej. Jego trzeźwość zostaje zaburzona. Brzmi brutalnie.

Przejawy braku trzeźwości emocjonalnej to m.in.:

  • Brak umiejętności albo ograniczona umiejętność –  regulowania silnych emocji, apetytu, zachowania, aktywności (nadmierna albo niedostateczna).
  • Brak zdolności panowania nad stosowaniem używek, zachowaniami służącymi pocieszaniu się, zachowania kompulsywne.
  • Niezdolność do życia w teraźniejszości, utrzymywania bliskich relacji, brak odporności życiowej, stosowanie strategii obronnych takich jak przeniesienie, projekcja czy dysocjacja (wyrzucanie niechcianych uczuć poza świadomość).

Niezłe kombo potrafimy sobie zaserwować, nie umiejąc wyregulować (korektywnie czyli w sposób, który nam służy) swoich emocji. Miotamy się, przesadzamy w 1 lub w 2 stronę, odbijając się od skrajności.

Jak dojść do trzeźwości emocjonalnej?

Każdy ma inaczej, ale pewne ogólne kroki ku temu można zawrzeć w:

  • Przepracować emocje z dzieciństwa – zobaczyć sytuacje z przeszłości oczami dorosłego. Emocje z dzieciństwa, jeżeli nie zostały uświadomione czyli zobaczone i przeżyte (to nie jest wcale proste i ot tak, dostępne, potrzeba na to czasem wielu lat), tkwią w nas w stanie zamrożenia. Rany z dzieciństwa trzeba wyleczyć.
  • Znaleźć dla siebie efektywne sposoby emocjonalnego kojenia się, opanowywania stresu i włączanie tego do codziennego życia.
  • Dbać o zdrowie fizyczne, ruch, wypoczynek i pożywienie (HALT). Mieć kontakt także ze swoim ciałem.
  • Zadbać o rozwój wewnętrzny – wyciszenie się, medytacja, dążenia duchowe.
  • Zadbać o rozwój zasobów zewnętrznych – zainteresowania, pasje, życie towarzyskie, społeczne.

To co jeszcze może pomóc:

  • Stały kontakt ze sobą. Nie zawsze się udaje, ale trzeba wracać do siebie.
  • Przekładanie emocji na słowa. Ugłaśnianie.
  • Nie uciekanie przed trudnymi emocjami – nie zawsze udaje się stawać twarzą w twarz z czymś co nie jest przyjemne, boli. Często jak uciekamy przed tym co czujemy (różnymi zagłuszaczami – praca, używki, seks etc.) to coś i tak na goni i może nas wyprzedzić, a wtedy sytuacja się komplikuje bo próba skontaktowania się ze sobą jest jeszcze trudniejsza.
  • Próba znalezienia szerszego kontekstu – dlaczego czuję to co czuję?
  • I chyba najważniejsze – warto zadać sobie pytanie – co czuję tak naprawdę? Podjąć próby rozpoznania jaka emocja jest dominująca, dociec co jest pod tą konkretną emocją? Jaka tam jest zagrzebana inna emocja? Często tak jest, że pod złością czujemy tak naprawdę lęk. Ta emocja na wierzchu jest informacją o tym, co jest pod nią i co jest istotą rzeczy. Wtedy jest łatwiej, lżej. Polecam to ćwiczenie. Dużo wnosi. Można się tego nauczyć lub rozpoznać, że się to potrafi w psychoterapii.
  • Próba akceptacji – bo jak mawiał C.Jung – nie możemy niczego zmienić, dopóki tego nie zaakceptujemy. Akceptację rozumiem tutaj jako nadanie sensu temu co czujemy.

W mojej interpretacji, trzeźwość emocjonalna to także świadomość tego, że nasz sposób odczuwania świata i wchodzenia w relacje z powodu ‘pijanego domu’, w dorosłym życiu jest nieprawdziwy, zmieniony alkoholem, którego pośrednio doświadczaliśmy i potrzeba czasu aby np. w drodze psychoterapii, dowiedzieć się kim jestem i co czuję. Trzeba poznać siebie niejako na nowo. Tylko tak jesteśmy w stanie niczym nie zaburzać naszych emocji, tylko je zrozumieć.

Kluczem jest w dorosłym życiu, świadomie odczuć swoje emocje. Emocje są naszym biologicznym składnikiem (doznajemy danej emocji w 1/10 sekundy!). Emocje w zasadzie determinują nasze zdrowie psychiczne czy inaczej, bardziej dosłownie nasze zdrowie wewnętrzne. Kiedyś tak nie było, były postrzegane jako swoisty dodatek do rozumnej natury człowieka. Zrobiono badania i udowodniono, że emocje wywierają większy wpływ na myślenie niż na odwrót. Ewolucyjnie emocje pojawiły się na długo przed myśleniem co miało funkcję adaptacyjną i pozwoliło przetrwać gatunkowi ludzkiemu. Są nośnikiem ważnych informacji. Przykład – jaskinia, kobiety kochające swoje dzieci, obawiające się o ich życie, zapewniły dzięki temu gatunkowi ludzkiemu przetrwanie.

Poziom wyżej są uczucia, czyli zdolność przeżycia emocji, ich doświadczenia, interpretacji, rozszyfrowania i wreszcie zrozumienia. Po uświadomieniu sobie emocji (co czuję – emocje), ich przemyśleniu, przetworzeniu, wyartykułowaniu słownemu (jak czuję i dlaczego – uczucia)  – rozumiemy i akceptujemy, czyli jesteśmy trzeźwi emocjonalnie.

Dalej za Dayton – psychoterapia to nie jest lecenie ludzi. To jest udzielanie pomocy w odbudowie zdolności do regulowania reakcji emocjonalnych na życie.  

Trzeźwość emocjonalna obejmuje umiejętność zrównoważonego dojrzałego życia czyli utrzymywanie naszych emocji, myśli i czynów w zrównoważonym stanie, inaczej w rozsądnej spójności. Nie ulegamy dyktatowi jakiejś cząstki siebie i nie jesteśmy przez nią zniewoleni. Funkcjonujemy stosunkowo gładko, ciesząc się życiem. Jesteśmy nastawieni na teraźniejszość. Nie jesteśmy odklejeni od rzeczywistości, a jak nam się to dzieje, bo dzieje się wszystkim, to potrafimy powrócić.

Najważniejsze – bez względu na to w jakim miejscu się teraz znajdujesz, możesz zacząć odzyskiwać tą równowagę. Brzmi trochę po amerykańsku, you can do it, but…

you can.

Jeśli chcesz porozmawiać, to jestem. Ania.

Categories
Artykuły Uncategorized

Każdy powód jest dobry, by pójść na terapię

Dlaczego? Ponieważ jest Twój własny, osobisty i niepowtarzalny. Nie ma lepszych i gorszych, mocniejszych i słabszych, ważnych czy mniej ważnych powodów. Każdy jest wystarczający, aby porozmawiać z kimś, kto obiektywnie spojrzy na sytuację, w której jesteś. Zada to jedno właściwe pytanie, które Cię otworzy. Powie to jedno właściwe zdanie, które Cię poruszy.

Często spotykam osoby, które mówią – ‘Ja? Ja nie potrzebuję terapii. Terapia jest nie dla mnie’. Czasem mogę dopytać dlaczego, a czasem milczę, ale w środku bardzo chce wiedzieć skąd takie przeświadczenie. Postanowiłam więc poszerzyć tą kwestię.

Jeśli mowa jest o rozpoczęciu terapii, zdarza się, że słyszę, a ponieważ nie zawsze mam możliwość (i chęć) kontr argumentacji, robię to tutaj i od razu zaznaczę, bez łagodności:

  • Nie potrzebuję terapii. Mam względnie ogarnięte życie.

Jeśli masz świadomość siebie, poczucie dobrostanu, wewnętrznego spokoju, akceptacji i równowagi w życiu – to super. Jeden na milion.

  • Nie będę się babrać w dzieciństwie. To zamknięty rozdział. Żyję dalej.

W dzieciństwie leżą odpowiedzi praktycznie na wszystkie Twoje dzisiejsze pytania i wątpliwości. To skarbnica wiedzy o Tobie. Masz ją pod ręką. Nie zawsze jest miło, ale warto tam zajrzeć, tym bardziej z przewodnikiem – terapeutą.

  • Terapia jest dla ‘psychicznie chorych’, zaburzonych.

O tym decyduje lekarz.

  • Terapia jest dla słabych.

Terapia jest dla osób, które potrzebują zobaczyć coś z innej perspektywy, potrzebują wsparcia, zwyczajnie się wygadać, odgadać, przegadać jakiś temat. Usłyszeć własne myśli. Czy to jest o słabości?

  • Nie będę rozgrzebywać starych ran.

Czasem trzeba nastawić ponownie złamaną kończynę żeby się dobrze zagoiła.

  • Było minęło, idę dalej.

Nieprzeżyte emocje dogonią Cię, a czasem nawet wybiegną daleko przed Ciebie i wtedy jest trudniej, bo pojawia się ryzyko utraty kontaktu ze sobą, zagubienia w ich nadmiarze.

  • To Ci, co mnie krzywdzą powinni iść na terapię.

Ty potrzebujesz maseczki tlenowej. Zajmij się sobą, nie oprawcami.

  • Mam pecha, że trafiam na złych ludzi.

To nie jest pech. Powielasz pewne schematy, programy z dzieciństwa. Robisz to nieświadomie, dopóki ich sobie nie uświadomisz, w terapii. Odtwarzasz to, co jest Ci znajome, czyli w domyśle „bezpieczne”, nie zawsze i do końca wiedząc, że jest to dla Ciebie szkodliwe i masz w tym przynajmniej 50% udziału.

  • Jeszcze się czegoś dowiem o sobie…

Z pewnością dowiesz się o sobie wiele. Wiele dobrego, zaskakującego, miękkiego. Poczujesz ulgę.

  • Nie umiem się otworzyć przed obcą osobą.

Każdy ma swojego terapeutę. Każdy z nas ma osobę, której jest w stanie zaufać i otworzyć się. Jest to kwestia jej znalezienia i czasu. To jest możliwe, a nawet pewne.

  • Dużo czytam na te tematy, sporo wiem, myślę, że to wystarczy.

Nie wystarczy. Wiedzieć to jedno, a poczuć to drugie. Bez przeżycia (z pomocą terapeuty, drugiego człowieka, przewodnika duchowego) tego wszystkiego czego nie mogłeś, nie wolno Ci było przeżyć, nie połączysz w sobie dwóch światów dziecka i dorosłego, którym teraz jesteś. Nie uzdrowisz. Nie pójdziesz dalej. Nawet możesz ugiąć się pod ciężarem wiedzy, która wprowadzi wiele zamieszania. Czucie jest tutaj nadrzędne.

  • Nie mam czasu i pieniędzy na terapię. Mam ważniejsze rzeczy na głowie.

Nie są to łatwe zagadnienia, dla których można znaleźć wspólny mianownik. Przy odrobinie determinacji, na samym starcie, wszystko się potem jakoś układa. Jest to rodzaj taniej wymówki.

  • Nie teraz, może kiedyś, za dużo się dzieje w moim życiu. Terapii już po prostu w to nie wcisnę.

Nigdy nie ma idealnego czasu na terapię. Albo wstajesz i idziesz, albo stoisz w miejscu, czyli de facto się cofasz.  

  • Mój partner nie zaakceptowałby tego, że chodzę na terapię. Nie mogę mu powiedzieć, a nie chcę go okłamywać.

Przyznaję, nie wiem co w takich sytuacjach można powiedzieć. Może tylko i aż, że jeżeli nie zmienisz nic, to i tak nie będziecie razem, a przynajmniej zawalczysz o siebie, co daje Wam szansę.  Wiem, jak to brzmi, ale czasem trzeba przemówić bardziej obrazowo.

  • Nie chce mi się szukać terapeuty.

No tak, sam się nie znajdzie, nikt tego za Ciebie nie zrobi. Masz opór, pobądź z tym, spróbuj dociec dlaczego.

  • Nie umiem znaleźć właściwego terapeuty, nawet nie wiem od czego miałbym zacząć?

Od wpisania w wyszukiwarkę hasła kluczowego, które przychodzi Ci pierwsze do głowy, z czym się borykasz – np. depresja, lęk, stres, nieudany związek, mobbing etc. W miarę poszukiwać, nabierasz wiedzy czego potrzebujesz, co jest Ci bliskie w „ofercie” specjalistów. Zapytaj zaufane osoby o polecenie kogoś. Po prostu zacznij.

  • Czułbym się ze sobą źle, gdybym wyjawiał komuś swoje sekrety.

Po pierwsze, Ty, który tłamsisz to wszystko też masz granice wytrzymałości i zwyczajnie musisz to gdzieś zrzucić, jak zrzuca się balast czy kotwicę. Po drugie – te osoby po to są, żeby to przyjąć. Psychoterapeuta to pomieści, Ty już może nie masz siły. Poczujesz się lepiej.

  • Ogarniam swoje życie, nie potrzebuję pomocy.

Ok, przyjmuję. Pytanie jakim kosztem? Odpowiedz sobie sam.

  • Nie lubię zmian, nie lubię próbować nowych rzeczy.

Tak, terapia to jest zmiana, ale to co dzieje się w procesie terapeutycznym, dzieje się w Twoim tempie. Nie zadzieje się nic na co nie jesteś gotowy.

  • Boję się tych tematów.

Czego konkretnie? Emocji? Jeśli tak, to sygnał, ze czas by się tym zająć.

  • Nie bo nie.

Moje ulubione. Jeśli tak reagujesz, zadaj sobie pomocnicze pytanie – Czego się boję?

Im bardziej się wzbraniasz, tym bardziej coś jest na rzeczy. Spróbuj wtedy zadać sobie pytanie ‘Dlaczego’?

  • Co jest dla mnie największą trudnością do przeskoczenia?
  • Z czym kojarzy mi się terapia, terapeuta, skąd mogę mieć takie przekonania?
  • Co ja tak właściwe wiem na temat terapii?
  • Czy znam kogoś kto był na terapii i mogę go zapytać jak było?
  • Co się może najgorszego stać jeśli pójdę na terapię?

A przede wszystkim zadaj sobie pytanie – jak się czuję? Czy wszystko jest w porządku? Czy może warto zająć się jakimś konkretnym obszarem swojego życia? Czy układa mi się w związku, w pracy, z dziećmi? Czy moje relacje z przyjaciółmi są zadawalające? Czy lubię siebie? Jak tam sprawy się mają z moimi emocjami?

Terapia nie jest lekiem na całe zło, ale jest najbardziej zaawansowaną formą zadbania o siebie i tym samym swoich bliskich, z najdłuższym, znanym mi dobroczynnym efektem.

Mam nadzieję, że pobudziłam do myślenia, a może nawet do dyskusji.

Categories
Po terapii

Dzięki terapii poznajesz swoją wewnętrzną wartość

W trakcie terapii poznajesz własną wartość. Większość ludzi ma bardzo zaniżone poczucie własnej wartości i próbują innym udowadniać poprzez osiągnięcia życiowe “to jestem ja”. To nie to co zbudowałeś, kupiłeś czy osiągnąłeś definiuje Ciebie. To dobry człowiek wewnątrz jest wartością.

W #7 odcinku podcastu Po Terapii rozmawiam z Dawidem. Pierwszym mężczyzną, który zechciał podzielić się swoim doświadczeniem na temat odbytej psychoterapii w tym projekcie. Oto kilka wybrane spostrzeżenia Dawida:

  • Terapia jest jak sztuka gotowania. Czy potrafisz wejść do kuchni nigdy nie gotując i zrobić potrawy? Nie i tak samo jest z człowiekiem. Nie dostaliśmy instrukcji obsługi i moim zdaniem psychoterapia jest pisaniem książki o samym sobie. Dowiedzeniem się o jak odbieramy emocje na bazie tego co sami przeżyliśmy.
  • Myślałem, że czytając na te tematy w zupełności wystarczy radzić sobie z tym. Nie. Te emocje trzeba przeżyć, przerobić, nazwać je i wsadzić z powrotem w bezpieczne miejsce, w którym być powinny, tak żeby nam nie przeszkadzały w codziennym życiu.
  • Trzeba mieć w życiu czas żeby żyć, żeby przeżywać wszystkie emocje, wszystkie piękne chwile. Nie spieszyć się.
  • Terapia pomogła mi bardzo zrozumieć samego siebie i rozumieć też innych.
  • Warto iść na terapię. Nikt na terapii nie zmusi cię do mówienia tego o czym nie chcesz mówić. Mówisz tylko to o czym ty chcesz powiedzieć. Terapeuta wchodzi w te obszary, w które mu pozwolisz wejść. Sam określasz co chcesz osiągnąć przez terapię, więc naprawdę nie ma się czego bać.
  • Kiedy coś się dzieje z psychiką, czy dasz radę? Nie dasz rady. Jeśli coś teraz nie gra za 10 lat będzie gorzej, a za 20 jeszcze gorzej.
  • Po terapii żyję dobrze. Cały czas pracuję nad sobą. To nie jest tak, że z chwilą w ostatniej sesji zakończyłem pracę nad sobą, tylko na bazie tego czego się dowiedziałem o sobie, o tym jak sobie radzić, cały czas pracuję nad sobą, ulepszam jakość mojego życia, żeby każdy dzień był pełniejszy, był przeżyty bardziej niż dzień wcześniej.
  • Każdy ma emocje i każdy powinien wiedzieć jak sobie z nimi radzić. Polecam terapię każdemu. Nie ma się czego bać i im wcześniej pójdziemy na terapię, tym większa korzyść dla nas i dla naszego otoczenia.
Muzyka: White by Kevin MacLeod, https://filmmusic.io/song/4626-white License: http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

Zapraszam do słuchania i komentowania podcastu na temat psychoterapii Therapy is OK. Jeśli chcesz opowiedzieć swoją historię, skontaktuj się ze mną ania@therapyisok.com
Do usłyszenia 🙂

PS. Posłuchaj historii innych osób.

Categories
Artykuły

Czym jest prokrastynacja?

W dniu 6 września br. jest Dzień Walki z Prokrastynacją. Nazwałabym go raczej Dniem Świadomości niż walki, bo jak już wiemy co robimy, to wiemy co z tym zrobić. Jak nie wiemy, to ten mechanizm po prostu nami rządzi i się dzieje to, czego nie chcemy i nie wiemy jak z tego wyjść. Pomaga już sama świadomość.

Prokrastynacja to zagadnienie stare jak świat. Starożytni greccy filozofowie Sokrates i Arystoteles też to ‘mieli’ i nadali temu nazwę akrasia. Akrasia to stan działania wbrew własnemu osądowi [jamesclear.com]. To inaczej zwlekanie, opóźnianie lub odkładanie jakiegoś zadania.

Dla mnie w tej definicji najważniejsze jest słowo “wbrew”. Rzeczywiście tak jest. Wiemy co jest dla nas dobre, co przyniesie nam korzyści, co trzeba, a pomimo to nie robimy tego. Mimowolnie robimy coś wbrew sobie. Wolimy zmierzyć się z konsekwencjami niezrobienia, niż przeskoczyć tą niewidzialną siłę, która nas odżegnuje od działania i po prostu wykonać zadanie. Trzeba się w to na chwilę zagłębić aby zrozumieć ten mechanizm.

CZYM JEST PROKRASTYNACJA?

Niezależnie od tego, czy nazwiemy to prokrastynacją, akrazją, czy czymś innym, jest to siła, która powstrzymuje nas przed zrobieniem lub kontynuowaniem tego, co zamierzamy zrobić. Prokrastynacja jest wtedy kiedy robisz jedną rzecz, chociaż wiesz, że powinieneś zrobić coś innego. Później, nie teraz, jutro, kiedyś, być może – masz tak? Odkładanie na później – czyli tak naprawdę na nigdy. Świadomość tego, że to odłożone może się NIGDY nie wydarzyć, także pomaga przełączyć się w tryb ‘dobra, zrobię’, choć często jest to z zaciśniętymi zębami, pięściami, niechęcią – czyli na dużym wysiłku.
Prokrastynacja jest lękiem przed porażką, najczęściej nieuświadomionym, co za tym idzie jest też formą ucieczki przed wstydem. Jest konsekwencją perfekcjonizmu.

JAKA JEST PROKRASTYNACJA?

  • Okrutna i podstępna – robimy wszystko żeby nie zrobić, a przecież dotyczy to rzeczy dla nas ważnych, istotnych, często dobrych.
  • Wciągająca – czasem nawet nie wiemy, że się dzieje. To taka pętla. Chcemy (pozornie) zadbać o swoje emocje – czyli mówimy sobie ‘nie zrobię tego, bo to jest wbrew mnie, to mi szkodzi, to mnie frustruje’, ale nie zrobione, pogarsza jeszcze nasze samopoczucie. Warto zapytać siebie czego potrzebuję do zrealizowania swojej potrzeby, która komunikuje się ze mną za pomocą konkretnych emocji. Emocja to informacja. Informacja o potrzebach. Niezaspokojone potrzeby = kumulacja emocji.
  • Wyczerpująca emocjonalnie – jest jak chwilówka – daje coś na już – pozorną ulgę, że nie robię, ale odsetki czyli koszty emocjonalne są ogromne – niska samoocena, krytyczne myśli, wycofywanie się, poczucie winy, pogarszająca się jakość życia etc. Dlaczego nie robimy tego co powiedzieliśmy sobie, że zrobimy? Dlaczego planujemy, ustalamy deadline`y, wyznaczamy cele, a potem tego nie dowozimy? Ponieważ znajdujemy zamienniki, które dają nam natychmiastową przyjemność. Nasz mózg woli nagrodę teraz, niż korzyść później (homo economicus).

ZROBIONE JEST LEPSZE OD DOSKONAŁEGO [za Marta Iwanowska-Polskowska]. Tego się trzymam, powtarzam, to działa. Nigdy nie będzie perfect. Małymi krokami, po wybojach, we własnym tempie jest zawsze czymś lepszym niż WCALE. Bo to ‘wcale’ zaciąga w nas bardzo duży kredyt. Emocjonalny. Stres, dowalanie sobie, sabotowanie – to z autodestrukcyjnych klimatów. Czyli dla nas bardzo niekorzystne. Trzeba sobie w tym pomóc, przeformatować, po to by działać, tak jak umiem, dając sobie prawo do błędu, do niedoskonałości, czasem nawet i do porażki. Tak jak śpiewał L.Cohen
“Forget your perfect offering. There is a crack, a crack in everything. That’s how the light gets in”.

CO POMAGA?

  • Świadomość, że mam ten mechanizm. Gdzie ją zdobyć? Najlepiej w pracy z drugim człowiekiem, np. na psychoterapii. Praca z terapeutą pozwoli na dotarcie do własnych mechanizmów i ich przyczyn. Psychoterapia jest rozbrajaniem swoich wewnętrznych bomb w asyście sapera – terapeuty, jak ja to nazywam.
  • Świadomość, że prokrastynacja nie ma nic wspólnego z problemem w zarządzaniu czasem. Jest związana z umiejętnością zajmowania się naszymi emocjami. Wiesz jak się sobą zaopiekować, zmniejszasz częstotliwość i natężenie mechanizmów prokrastynacji.
  • Mikrotechniki – np.:
    a) Zacznij robić to co odwlekasz, wtedy Twój problem z prokrastynacją zniknie, bo nie będziesz miał czego już odwlekać. Proste i …. zarazem.
    b) Uznaj ‘Mam tak, ale tym nie jestem” [z ang. I have this, but I do not have to be this]. Dotyczy to nie tylko prokrastynacji. ‘Mam te emocje, ale nimi nie jestem’. To daje więcej luzu w podejściu do samego siebie.
    c) Stawiaj małe kroki. Ważne by iść z punktu A do B, z B do C itd. Nie musimy od razu przeskakiwać całego alfabetu.
    d) Nie oceniaj, przyjmij to, daj sobie łagodność, zaopiekuj się emocjami – wtedy popłynie z tego power do działania, pojawi się przyjemna motywacja.
    e) Zacznij od najtrudniejszej rzeczy, jak ją zrobisz, reszta pójdzie już łatwiej, na pozytywnym vibe.